„Walkiria” (reż. B. Singer)

Kiedy 70 lat temu Claus von Staufenberg podkładał walizkę z ukrytym ładunkiem wybuchowym pod nogi stołu, przy którym debatował cel jego zamachu, czyli sam Adolf Hitler, zamachowiec mógł spodziewać się, że wkrótce historia okrzyknie go bohaterem. Mógł liczyć na to, że kiedyś nakręcą film. Ale chyba nigdy nawet w najśmielszych snach nie oczekiwał tego od wrogów III Rzeszy – od Amerykanów. Podobnie jak ja bym się nigdy nie spodziewał, że z tego niemieckiego nacjonalisty oraz szowinisty z krwi, kości i nazistowskiego munduru zrobią tak zacnego bohatera. A film ten to istny hołd dla owego człowieka, w którego wciela się Tom Cruise. Nigdy bym nie powiedział, że zamach na Adolfa Hitlera w 1944 roku w Wilczym Szańcu miał na celu zaprzestanie rozlewu krwi, zaprzestanie zbrodniom na ludzkości, uwolnieniem świata od tyranii. Amerykanie to właśnie mówią. Nigdy bym nie powiedział, iż powodzenie zdradzieckiej misji przyniosłoby Europie, ale i całemu światu szybki oraz szczęśliwy pokój. A ja naiwniak zawsze myślałem, że Claus von Staufenberg ratował nie świat, a upadającą III Rzeszę, że chciał szybkiego zawarcia pokoju z Aliantami Zachodnimi, by zachować wszelkie zdobycze na wschodzie (w tym i podbitą i brutalnie mordowaną Polskę), zawsze myślałem, że Claus von Staufenberg nienawidził Polaków, co zresztą zwykł często wyrażać i podkreślać. Ale najwidoczniej nie znam się na historii, a Amerykanie opanowali ją do istnej perfekcji. A tfu... do cholery z taką parszywą perfekcją! Claus von Staufenberg jako członek starego rodu szlacheckiego miał porachunki z Hitlerem, a zarazem dążył do utrzymania jak największej ilości nazistowskich zdobyczy. Tak było, tak mówi prawdziwa historia i nie da się tego zmienić. Choć jak mawiał sam mistrz propagandy III Rzeszy, niejaki Goebbels: 1000 razy powtórzone kłamstwo staje się prawdą. Więc wystarczy po tysiąckroć powtórzyć widzowi, że Claus von Staufenberg to bohater całej humanitarnej ludzkości, wówczas wreszcie wszyscy w to uwierzą. Albo przynajmniej znaczna większość. Poza znacznymi nieścisłościami historycznymi, które mocno rażą rzetelnego widza, na pochwałę zasługuje scenariusz trzymający w napięciu (choć przecież to ten sam scenariusz zakłamuje opowiadaną historię). Ale to jest może w tym wszystkim najstraszniejsze, bo zdradzieckie. Jak zdradzieckie dla Polaka jest sponsorowanie ludzi, którzy ów film wydali i którzy brali udział przy jego tworzeniu. Ten film to jawne historyczne oszustwo w biały dzień!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *