Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Bellona
Sugerując się tytułem i okładką książki “Szturmowcy Warszawy” Bohdana Arcta, można by dojść do wniosku, że jest to książka o Powstaniu Warszawskim. A tymczasem – nic bardziej mylnego! To opowieść ze słynnej serii Żółtego Tygrysa, która zabiera czytelnika nie do schyłku, lecz do początków II wojny światowej. Do września 1939 roku. Ale nie to jest w tej książce najbardziej zaskakujące.
Najbardziej zaskakujący okazują się bohaterowie książki. Polscy piloci, którzy brali udział w walce… na lądzie. Niby nic dziwnego, bo skoro nasze wojsko w przededniu wojny cierpiało na braki sprzętowe, to tym bardziej braków tych musiało być więcej po pierwszych walkach z Niemcami i po pierwszych stratach sprzętowych. Zresztą, część samolotów trzeba było zniszczyć samemu, aby nie dostały się one w ręce szybko nacierającego wroga. Co więc w takiej sytuacji zrobić z niewykorzystanymi zasobami ludzkimi? Wykorzystać je inaczej – do specjalnych zadań, wymagających specjalnych umiejętności, lecz przede wszystkim chyba odwagi i gotowości do walki, nawet jeśli ta wydaje się być z góry skazaną na porażkę.

Przyznam szczerze, że to był ciekawy i nieznany mi wątek historii września 1939 roku. A sama książka – jak to na tę serię przystało: jest krótka i stanowi przedsmak tematu. Jest ledwie wprowadzeniem, czy też inspiracją do poszukiwania większej liczby informacji czy źródeł na ten temat. Ale czytało się to, oczywiście, z przyjemnością. W końcu to Bohdan Arct.
Przeczytaj też:
Zobacz historię II wojny światowej na własne oczy, czyli bunkry w Mamerkach na Mazurach. Obiekty wojskowe z tamtego okresu znajdziesz również w okolicach Helu.


