W dolnośląskich lasach, między Złotoryją a Lubomierzem, wybija się ponad okolicę wierzchołek być może niezbyt imponujący dla wysokogórskich górołazów, ale przykuwający wzrok miłośników piękna natury. Szczyt ten to Ostrzyca, o jakże charakterystycznym kształcie. Kształcie, który przypomina japoński stratowulkan Fudżi i to też do niego jest porównywany, choć znacznie od niego niższy – wszak Ostrzyca pnie się na zaledwie 499 – 501 m n.p.m. (zależnie od pomiarów), a nie na niemal 4 km. Skromniejsze rozmiary to nie jedyna różnica między tymi dwoma punktami na mapie świata, ale żadna z różnic nie zmienia jednego – warto tu przyjechać. I na szczyt Ostrzycy się wdrapać. Choć niech nie zmylą nikogo pozory, może to być wszak niebezpieczna wyprawa…

Śląska Fudżijama, wulkan Ostrzyca… a może po prostu nek?
…no dobra, słowo “wyprawa” może być tutaj za mocne. Będzie to raczej całkiem przyjemny spacer, a że w okolicy przygotowane są odpowiednie wiaty i miejsca parkingowe, jest gdzie auto pozostawić i skąd się przejść ku temu prastaremu wulkanowi, którego wiek liczony jest w milionach lat. Należy jednak pamiętać, że nie zawsze wejście na szczyt Ostrzycy będzie bezpieczne. Spokojnie, nie chodzi o to, że wulkan Ostrzyca może ziać ogniem, nie jest on przecież aktywny od dawien dawna. Tu zresztą warto wspomnieć o tym, że Ostrzyca to właściwie nie wulkan, lecz nek. Czyli powulkaniczna pozostałość, fragment dawnego komina wulkanicznego, który został ograbiony z “otuliny” i dzięki zjawiskom takim jak wietrzenie i erozja – komin ów jest odsłonięty. Nawiązując więc do wspomnianego wulkanu Fudżi warto powiedzieć, że ten ostatni to pełnoprawny wulkan. Wciąż przecież aktywny, a więc jego komin wulkaniczny “osłonięty” jest warstwą mniej lub bardziej świeżego materiału geologicznego, który może dopiero kiedyś, kiedyś wywietrzeje, gdy Fudżi przestanie się budzić ze swojego geologicznego snu.
Ale kształt Ostrzycy? Rzeczywiście może przywodzić na myśl japoński stratowulkan. Są więc powody, dla których nazwa Śląska Fudżijama ma pewne umocowanie w rzeczywistości.


Wróćmy jednak do wspomnianego przeze mnie zagrożenia – gdzie leży owe niebezpieczeństwo wchodzenia na szczyt Ostrzycy? Skoro nie wypływa z niej lawa, nie jest przesadnie wysoka – gdzie jest problem? No cóż, mi przyszło na Ostrzycę wchodzić zimą, gdy jej zbocza pokryte były śniegiem. A sam szczyt, omiatany zimnym wiatrem, był mocno oblodzony. Nawet jeśli pod cieńką, delikatną warstewką śniegu nie było tego widać. Tak oto samo wejście na szczyt pozostałości prastarego wulkanu nie sprawiało wielkich kłopotów, o tyle zejście… Nawet w odpowiednim górskim obuwiu sprawiało liczne problemy. Kamieniste schodki zamieniły się w schodkowe lodowisko. Łatwo więc było się poślizgnąć i w najmniej brutalnej wersji jedynie wylądować na pośladkach lub plecach. A w bardziej brutalnej wersji – zjechać lub sturlać się w dół, co z pewnością nie mogłoby być przyjemną perspektywą. Nawet jeśli zjazd ten miałby długość kilkunastu metrów.


Rezerwat Przyrody Ostrzyca Proboszczowicka, wulkan i Pogórze Kaczawskie
Na szczyt Ostrzycy, która zresztą znajduje się na terenie Rezerwatu Przyrody Ostrzyca Proboszczowicka (i stąd mylnie wierzchołek nazywany jest Ostrzycą Proboszczowicką, zamiast po prostu Ostrzycą) warto jednak wejść. Jest to bowiem najwyższy szczyt Pogórza Kaczawskiego i rozciąga się z niego piękny widok na okolicę. O ile nie przysłoni go mgła czy brzydka pogoda. Mnie na szczęście z pogodą się udało, bo co tu dużo ukrywać, ja zastałem jedynie mróz (i wiatr). A niska temperatura z pewnością nie dała rady ostudzić emocji, które towarzyszyły wejściu na ów urokliwy powulkaniczny wierzchołek i podziwianiu roztaczających się stąd krajobrazów. Ale to już po prostu trzeba zobaczyć na własne oczy.

Pamiętając jednak, mimo wszystko, że bezpieczeństwo, zdrowie i życie jest najważniejsze. Ważniejsze od ładnych widoków. A nawet niepozorny wierzchołek może okazać się dość ryzykownym. Dlatego czasem lepiej sobie odpuścić i spróbować swoich sił innym razem – gdy warunki będą bardziej dopisywać.

Przeczytaj też:
A w okolicy możesz zobaczyć również zamek Grodziec (na północy) oraz zaporę Pilchowice (na południu).


