Klątwa strzeże DAG Alfred Nobel Krzystkowice

W lasach Nowogrodu Bobrzańskiego kryją się skrawki historii coraz bardziej pochłanianej przez naturę. Betonowe konstrukcje, masywne filary, ciemnobrunatne ceglane ściany, zniszczone silosy, nieodgadnione konstrukcje… wszystko to, mocno nadgryzione zębem czasu, pochłaniane jest dziś przez fale napływającego nań mchu, kępy wyrastających tu i ówdzie z podłóg paproci, a nawet i wzbijające się w górę młode drzewka. Teren ten już dawno oddał się w łaski natury, gdyż człowiek od dawna kompleksu tego nie strzeże i o niego nie dba. Teraz opiekuje się tym przyroda. I w powolnym procesie nadaje mu kształty pierwotnej dzikości.

Klątwa Nobla?

Choć na początku swego funkcjonowania był to obiekt objęty klauzulą tajności, dziś nie jest on już tajemnicą. Lecz zarazem zdaje się, że jakieś nieczyste siły go strzegą…

Pierwszy raz, gdy tu przybyłem, DAG skrywał swoje sekrety w gęstych zaroślach i to, co w nim najciekawsze, zdołałem odkryć dopiero tuż przed zmierzchem, nie mając wówczas szansy zobaczyć wszystkiego. Tak, jakby coś cały czas odciągało mnie od właściwych szlaków.

Drugi raz wybrałem się więc o wcześniejszej porze, by jak najwięcej zobaczyć w świetle promieni słońca przedzierających się przez wysoko osadzone korony drzew. Jednak auto popsuło się wówczas w połowie trasy i ponownie do opuszczonego kompleksu fabrycznego trafiłem o późnej godzinie, ponownie pozbawiając się szansy spokojnego odkrycia wszystkich jego tajemnic.

Na szczęście, to jedyna klątwa, jaka mnie dotknęła w związku z tym obiektem. Ponadto dość niegroźna. Wręcz: pokojowo walcząca jedynie o tajemniczość kombinatu DAG Alfred Nobel Krzystkowice, a przecież tajemniczość wznosi takie miejsca na wyższy poziom atrakcyjności.

Czy ruiny fabryki mogą być atrakcyjne?

Alfred Nobel Dynamit Aktien-Gesellschaft w miejscowości Christianstadt, po II wojnie światowej znanej jako Krzystkowice, to rozrzucone na przestrzeni 35 km2 resztki dawnej niemieckiej fabryki amunicji, która została założona prawdopodobnie w 1939 roku. Niegdyś kompleks musiał imponować swym rozmachem, gdyż oprócz licznych urządzeń przemysłowych znalazło się tutaj i miejsce dla bloków mieszkalnych, kasyna, a także własna zakładowa straż pożarna.

Dziś, wszystko to, czego nie rozkradli po wojnie sowieci, a czego nie przejęło później Wojsko Polskie, jest powoli pochłaniane przez las. Natura otoczyła surowe budynki fabryczne smukłymi drzewami, zarosła krzakami, paprociami i innymi gatunkami niewielkiej roślinności. Coraz bardziej panoszy się mech. Poddając się siłom natury, w tym i wystawiając się na działanie kapryśnych warunków atmosferycznych, które bez wątpienia powoli, powoli osłabiają konstrukcję budowli wchodzących w skład kompleksu, są one coraz bardziej podatne na zawalenia. Dlatego tu i ówdzie można spotkać się z tabliczkami przestrzegającymi przed wchodzeniem do wnętrz budynków. Bo nigdy nie wiadomo, kiedy coś się wydarzy.

Ale to właśnie świadczy o atrakcyjności tego miejsca. Zniszczenia. Natura zakrywająca XX-wieczne budowle, odbierająca swoje i zakopująca pod warstwą mchu różne tajemnice kombinatu Alfred Nobel Dynamit Aktien-Gesellschaft.

Idealnie zachowany kompleks fabryczny? To nie byłoby już tak ciekawe. Zdecydowanie nie.


Przeczytaj też:

A może chcesz zobaczyć, co widziałem w jednym z najsłynniejszych miejsc na urbex? Przeczytaj tekst: „Czarnobyl nie zabija. Czarnobyl umiera”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Jeśli chcesz dodać komentarz, wpisz wszystkie cyfry (arabskie, rzymskie lub ilość kropek) widoczne na poniższych grafikach. *