– Wsiedliście do niewłaściwego pociągu – mówi ładną angielszczyzną muzułmańska konduktorka, która po opuszczeniu przez skład granic Sztokholmu zaczęła sprawdzać bilety podróżnych.
– Czy ten pociąg nie jedzie do Uppsali? – wyrażona na głos pierwsza myśl odzwierciedlała obawy kołaczące się w mojej głowie. Czyżbym jechał w niewłaściwym kierunku?
Odpowiadając naukowo: kierunek i zwrot był właściwy. Pociąg ów wszak podążał do szwedzkiej Uppsali. W czym więc tkwił problem?


No cóż, w Szwecji, tak jak i w Polsce, jest więcej niż jedna spółka, która obsługuje transport kolejowy. Jeśli kupisz bilet na jedną z nich, musisz wsiąść do właściwego pociągu, nawet jak inna firma jedzie w tym samym kierunku. Tak samo jest i tu. I nie ma znaczenia, że pomylone przeze mnie firmy mają tak podobne oznaczenia, że z przymrużonym okiem można nie dostrzec różnicy. SL i SJ. Ale można zrozumieć błąd nieobeznanego turysty.
Na szczęście, ta lekcja odbyła się bez mandatu. Wkrótce mogłem więc bez uszczerbku na portfelu wyruszyć na uliczki jednego z najbardziej znanych uniwersyteckich miast Szwecji. Uppsali. By tam pobierać nauki na temat jego urody.





Dawna Szwecja, Uppsala współczesna
Płynąca tu 80 kilometrowa rzeka Fyris przecina Uppsalę na dwie nierówne części. Nie tylko nierówne geograficznie, czy też fizycznie, ale i historycznie. Po wschodniej części miasta, tam gdzie znajduje się dworzec kolejowy, który stał się dla mnie bramą do Uppsali, znajduje się nowsza jego część. Natomiast na zachodnim brzegu pozostawiono część “bardziej” historyczną, z jego najważniejszymi zabytkami. Choć tak faktycznie… najstarsza część Uppsali znajduje się na północ, tam gdzie dziś jest Gamla Uppsala (“Stara Uppsala”), po której pozostały przede wszystkim pradawne kopce. Są też zapiski u kronikarza Adama z Bremy, który twierdził, że to właśnie tu znajdował się główny pogański ośrodek Szwecji, ze wspaniałymi posągamii bogów nordyckich w tutejszej świątyni. Dziś pogańskiej świątyni już nie ma, a sama Uppsala słynie przede wszystkim z XII wiecznej katedry, będącej zarazem najwyższym kościołem w krajach nordyckich (118,7 metrów wysokości) oraz miejscem pochówków takich osobistości, jak królowie: Gustaw Waza i Jan III Waza, czy choćby znany szwedzki biolog i lekarz Karol Linneusz. Do tego ostatniego powrócimy jeszcze po wschodniej stronie miasta.




A tymczasem tu, po zachodniej stronie… no cóż, jeszcze jedna świątynia. Mniejszy, skromniejszy, ale mający swój urok Kościół św. Trójcy z XIV wieku. Choć warto zaznaczyć, iż znaczna część jego dawnego wyposażenia została wyprzedana na początku XIX wieku, gdy kościół odnawiano. Wśród “strat” należy odnotować ołtarz, retabulum szafiaste, amboną, a nawet chrzcielnicę. A i swego czasu, tj. w XVIII wieku, naścienne malowidła zostały pobielone… Na szczęście w 1905 roku zostały one przywrócone i gruntownie odrestaurowane.


Zamek w Uppsali. Zwiedzanie i z góry obserwowanie
Podążając nieco dalej, dotrzemy wreszcie do kolejnego ważnego punktu na liście zabytków Uppsali. Czyli do… zamku w Uppsali. A jest to XVI-wieczna konstrukcja z późniejszymi przebudowami, rozbudowami i modyfikacjami. Postawiony on został w czasach panowania Gustawa I Wazy, którego pomnik zresztą stoi tuż obok zamkowych zabudowań. Wówczas to Szwecja stawała się europejską potęgą, choć dziś tej potęgi ze wzgórza zamkowego nie czuć. Ale z całą pewnością dobrze widać stąd całe miasto. I z widoku tego warto skorzystać – bez względu na to, czy nasze spojrzenia padają na starszą, czy nowszą część miasta. Tu i tu jest ono nisko zabudowane, a ponad całość wyraźnie wzbijają się jedynie dwie wieże wspomnianej już katedry w Uppsali. I oczywiście zamek, stojący na wzgórzu, a z którego to teraz się właśnie rozglądamy…




…czy to patrząc na rozciągające się nieopodal Linneanum, czyli Ogród Botaniczny Uniwersytetu w Uppsali. Czy to patrząc: no właśnie, na budynki rzeczonej uczelni.



Uniwersytet w Uppsali. Erasmus z przeszłością
O samym Uniwersytecie w Uppsali warto powiedzieć nieco więcej. Oto bowiem nie Sztokholm, ani żadne inne duże miasto w krajach nordyckich może się pochwalić tym, czym pochwalić się może Uppsala. Mianowicie to właśnie tutaj znajduje się najstarszy uniwersytet – nie tylko w Szwecji, ale i właśnie pośród wszystkich krajów nordyckich. Założony został on w roku 1477 i wraz z rozkwitem Szwecji jako mocarstwa, w XVI wieku, zyskiwał on na znaczeniu. Zresztą, co ciekawe, bulla papieska Sykstusa IV, przyznawała Uniwersytetowi Uppsali te same wolności i przywileje, co Uniwersystetowi Bolońskiemu – najstarszemu nieprzerwanie funkcjonującemu uniwersytetowi na świecie. Obejmowało to prawo do ustanawiania czterech tradycyjnych wydziałów teologii, prawa (prawa kanonicznego i prawa rzymskiego), medycyny i filozofii, a także do nadawania stopni licencjata, magistra, czy doktora. Bogate tradycje przyciągają dziś studentów z całego świata, wszak Uniwersytet w Uppsali podpisał umowy o wymianie studenckiej z około 400 uniwersytetami na całym świecie – w tym m.in. w ramach programu Erasmus od 1992 roku, czyli od początku, gdy Szwecja uczestniczy w tym programie.



Uppsala. Co zobaczyć we wschodniej części miasta?
Skoro o nauce już mowa, wróćmy na wschodni brzeg rzeki Fyris. Tam, gdzie znajduje się Muzeum Karola Linneusza. Dziś, co prawda, zapewne mało kto wie, czym zasłużył się ten XVIII wieczny przyrodnik i lekarz (swoją drogą: profesor Uniwersytetu w Uppsali). Ale wydaje się, że każdy z nas miał styczność z jego “dziełem”. A jest nim binominalne nazewnictwo gatunków, które co prawda zostało pierwszy raz zastosowane w 1623 przez francuskich braci Gasparda i Jeana Bauhin, ale podstawowe zasady nazewnictwa binominalnego spisał w 1751 roku właśnie Karol Linneusz. A o czym mowa? O dwuczłonowych nazwach biologicznych, jak choćby Orcinus orca (orka oceaniczna) czy Passer domesticus (wróbel zwyczajny), które często stosuje się w rozmaitych publikacjach, choć głównie o profilu naukowym.


Oprócz muzeum – warto się po prostu przejść uliczkami miasta, nie tylko wzdłuż brzegów rzeki Fyris, gdzie nadal można podziwiać miejski krajobraz z Katedrą w Uppsali i zamkiem w Uppsali na czele. Ale i pomniejsze uliczki, dobrze zachowane kamienice i poutykane tu i ówdzie pomniki, które dodają miasteczku uroku. Nawet wówczas, gdy uroku tego próbuje mu odebrać niezbyt słoneczna pogoda. Bo ze słońcem, czy bez, zwiedzanie Uppsali może być pouczające… w końcu mamy tu do czynienia z akademickim miastem o bogatych tradycjach.




Przeczytaj też:
Mogą zainteresować Cię również inne skandynawskie kierunki, jak chociażby Odense w Danii.
A co powiesz na Tallin, stolicę Estonii?


