Nie byłem na plantacji herbaty. Byłem w fabryce. Nie znaczy to jednak, że nie czułem zapachu świeżo zerwanej herbaty – ta wszak trafia tu szybko po zebraniu liści, prosto z plantacji.
I… owszem wzrost roślin herbacianych, dbanie o nie, a wreszcie zbiór listków jest bardzo ważny. Tradycyjnie zajmują się tym kobiety, choćby z tego względu, że mają być bardziej precyzyjne, dokładne, ale i delikatniejsze dla listków. A wcale ich mało nie zbierają, bo nawet po kilkadziesiąt kilogramów dziennie!
Ważne jest jednak również to, co dzieje się później. Gdy zbiory trafiają z plantacji do fabryki herbaty. Bo od tego również wiele zależy. Czy herbata, która później trafi do filiżanek klientów, będzie smaczna i aromatyczna. Czy będzie nam smakować. Dlatego przyjrzałem się temu z bliska.


Fabryka herbaty New Giragama Tea
Mój wybór padł na fabrykę herbaty New Giragama Tea, znajdującą się niedaleko miasta Kandy. To, że zdecydowałem się nie na fabrykę herbaty Lipton lub innej znanej globalnie marki, nie znaczy, że był to zły wybór. Wręcz przeciwnie – mogłem zobaczyć coś bardziej lokalnego, coś autentycznego, coś swojskiego. A przede wszystkim mogłem po takim zakładzie produkcyjnym się przejść, być oprowadzonym przez pracownicę, która przedstawiła mi cały proces wytwarzania produktu docelowego.

Nie będę tutaj opisywał całego procesu – jak powstaje herbata od pierwszych chwil, gdy zebrane na plantacji herbaty listki wjeżdżają na teren zakładu herbacianego. To nie poradnik dla przyszłych plantatorów. Zresztą, myślę, że to sztuka, której trzeba się uczyć długo, a nie jedynie przeczytać o tym krótki artykuł.


Ale opiszę to, co widziałem. Rozmaite maszyny w prostym, ale czystym i dobrze urządzonym wnętrzu, które przywodziło na myśl epokę kolonialną… lub co najmniej przenosiło mnie w przeszłość kilkadziesiąt lat wstecz. I choć maszyny wyglądały prosto, każda z nich pełniła odpowiednią i jakże ważną rolę w całym procesie produkcji herbaty. W chwili, gdy tam byłem – akurat nie pracowały, nie generowały hałasu ani kurzu, który bez wątpienia im towarzyszy, gdy tylko ich silniki pracują pełną parą. Lecz to tylko pozwoliło mi się lepiej wsłuchać w opowieści fabrycznej przewodniczki. Skupić na tym, co ważne.


Jak powstaje herbata w New Giragama Tea?
Przewodniczka oprowadzała mnie po kolejnych pomieszczeniach i piętrach wysokiego budynku fabryki herbaty i opowiadała o przygotowywaniu liści herbaty pod dalszą obróbkę. O ich suszeniu, aby pozbyć się nadmiaru wilgoci, ale i o procesie fermentacji liści, co ma ogromny wpływ na intensywność smaku i aromatu herbaty! Są tutaj również urządzenia służące zwijaniu i łamaniu liści, co ma pomóc w uwolnieniu ich enzymów, to również wpływa na jakość tego, co będziemy później czuć w ustach. A wreszcie i mamy do czynienia z sortowaniem… bo choć hasło dotyczące „specjalnie wyselekcjonowanych liściach herbaty” brzmi jedynie jak slogan marketingowy, to jednak w fabryce herbaty ma ono realny sens produkcyjny. W ten sposób powstają różne „klasy” herbaty (tak, lepsze i gorsze, ale też po prostu inne). Wśród nich choćby herbata BOP (Broken Orange Pekoe), co oznacza „połamane liście”, czy herbata OP (Orange Pekoe), tj. całe liście o delikatniejszym smaku, czy bardziej arystokratyczne odmiany, jak herbata FOP (Flowery Orange Pekoe), czy choćby FTGFOP (Finest Tippy Golden Flowery Orange Pekoe). Im więcej literek w takim skrócie, tym bardziej „zacna” jest owa herbata. Są też tutaj selekcje typu Dust, które wykorzystywane są do torebek ekspresowych. A które nierzadko są bardziej intensywne, niż „wyższe” klasy, ale różnica nie pochodzi od mocy, lecz jakości smaku.


Fabryka herbaty – czy warto tu przyjechać?
Dzięki wizycie w fabryce herbaty w Sri Lance: New Giragama Tea, herbata stała mi się bliższa – choć i bez tego zawsze ceniłem sobie dobry napar herbaciany. Ale teraz zrozumiałem, jak wiele musi się zadziać, aby ostatecznie w mojej filiżance mogły znaleźć się listki, które zalewam gorącą wodą. Więcej wiem nie tylko o tym, jak listki na plantacji herbaty są zbierane, ale i o tym, co dzieje się z nimi później. A wreszcie mogłem bezpośrednio w fabryce zakupić różne gatunki i rodzaje herbat, w tym i smakowych, które jeszcze długo po powrocie do domu ze Sri Lanki przypominały mi tę egzotyczną podróż.
Przeczytaj też:
Zobacz też inną ważną roślinę w gospodarce Sri Lanki, czyli wyrusz ze mną na wyspę cynamonową niedaleko Ahungalli.
A może tym razem wolisz więcej kultury? Zatem zobacz świątynię w Dambulli.


