Współpraca reklamowa z Audioteka
Anna Mucha, szerszej publiczności raczej znana jako aktorka, niż pisarka, napisała jakiś czas temu pewną książkę… Nie beletrystyczną, nie poradnikową (jak to mają w zwyczaju celebryci), lecz o swojej miłości. Jednak nie o ludzkiej miłości, bo miłością tą jest włoska Toskania. I trzeba przyznać, że zabawny w kontekście jej nazwiska tytuł jej dzieła “Toskania, że mucha nie siada” zachęca do tego, by zajrzeć do środka.

A kiedy już zajrzy się do środka, no cóż, nadal jest lekko i z dystansem. Sama autorka wydaje się być świadoma, że jest po prostu kolejną celebrytką, która wydała własną książkę… Ale tym razem na “wyśmianiu” tego stanu rzeczy się nie kończy. Anna Mucha po prostu stara się zrobić swoją robotę dobrze, czyli przedstawić czytelnikom swoją włoską miłość najlepiej jak potrafi. Czy jednak robi to dobrze?
To zależy czego oczekujesz. Opisów zabytków, historii Toskanii i jej różnych zakątków? Zapomnij. Tego tu nie uświadczysz, co mnie akurat o tyle boli, że uwielbiam podróżowanie powiązane z historią. Ale wcale ono takie być nie musi. I takie też nie jest w książce “Toskania, że mucha nie siada”. To raczej opowieść o tym, jak przyjemne może być spędzanie tutaj czasu “po włosku”, czyli na spokojnie, przy kawce, przy dobrym jedzeniu, robiąc zakupy… I, owszem, również oglądając piękne krajobrazy, zachwycając się nimi, ale większego zagłębiania się, czy ten krajobraz to efekt takich czy innych wojen, wpływu takich czy innych znamienitych rodów włoskich, czy nawet wpływ samego papiestwa – tego już tu nie uświadczysz. Bo to książka bardziej pisana z serca Muchy, niż z jej głowy.
Co oznacza poprzednie zdanie? Że jeśli lubujesz się w dawnych opowieściach, wplataniu ich w aktualną podróż po istniejących dziś miejscach, “Toskanię, że mucha nie siada” raczej omijaj. Ale jeśli lubisz zanurzyć się we włoskim la dolce vita, Anna Mucha będzie dla ciebie dobrą kompanką do tego. Wówczas śmiało sięgnij po jej książkę.
Przeczytaj też:
Jeśli lubisz Włochy i literaturę z nimi związaną, sprawdź również inne książki o Toskanii.
A jeśli chcesz poczuć lekki, wakacyjny klimat – poznaj moją wakacyjną komedię erotyczną „Bezdech tropików”.


