Współpraca reklamowa z Audioteka

Holandia. Z polskiej perspektywy: mały kraj, który kojarzy się chyba przede wszystkim z serem, tulipanami, wiatrakami i rowerami. No i zapewne z legalną marihuaną. A co poza tym? Co więcej możemy powiedzieć o Holendrach? Jeśli niewiele więcej to może powinniśmy sięgnąć po książkę Marka Orzechowskiego pt. “Holandia. Presja depresji”?

Książka o Holandii pt. Holandia Presja depresji
„Holandia. Presja depresji” w Audiotece (kliknij, aby przejść do sklepu)

Zdecydowanie powinniśmy, bo można z niej dowiedzieć się dużo. Oj, bardzo dużo i nierzadko są to rzeczy zaskakujące. Co ciekawe, są to sprawy zaczerpnięte między innymi z historii Holandii, która to wciąż może mieć rzutowanie na współczesny charakter tego kraju, jego mieszkańców i ich myślenie o samych sobie. Ale przede wszystkim są to rzeczy współczesne, bieżące, jak najbardziej aktualne. Mówiące o tym, jak tam jest obecnie na różnych płaszczyznach. A żeby nie pozostać gołosłownym – wspomnę o jednej z ciekawostek. Mianowicie, chyba wszyscy z wysokimi mandatami za wykroczenia drogowe oraz ich skutecznym egzekwowaniem (nawet po latach) kojarzą Szwajcarów, a tymczasem na podobnym poziomie rozwiązania te stosowane są właśnie w Holandii. Boleśnie i bezlitośnie. A jednak w ogóle się o tym kraju w tym kontekście nie mówi… Choć przecież więcej Polaków mieszka właśnie w Holandii niż w Szwajcarii. No dobra, to może inny przykład? Zatem… kto jeździ na wakacje samochodem wypchanym po brzegi własnym jedzeniem, aby przypadkiem nie kupować czegoś w miejscu docelowym? Polacy? Szkoci? Być może… ale w opowieści Marka Orzechowskiego są to również (a może przede wszystkim) Holendrzy. A nawet z opowieści tej wynika, że robią to znacznie bardziej “agresywnie” niż inne nacje. Dlatego turyści z tego kraju nie są najbardziej wyczekiwanymi osobami w rozmaitych destynacjach turystycznych. A nawet gdzieniegdzie się z nich naśmiewa, ze względu na ową podróżniczą przypadłość.

Oczywiście to wszystko to tylko wierzchołek problematyki, bo sam autor ma o Holendrach do powiedzenia znacznie więcej. I nie zamierzam go w tym wyręczać, bo ani nie zrobię tego lepiej… Ani nie widzę potrzeby, aby autorowi odbierać należne mu hołdy za to dzieło. Zatem: polecam przeczytać osobiście!


Przeczytaj też:

Zobacz razem ze mną ciekawe miejsca w Amsterdamie.

A może interesuje cię inna książka o Holandii? Sprawdź recenzję książki „Wszystkie dzieci Louisa”.