Naval „Świat na celowniku”

Przyznam szczerze, że zazwyczaj z dystansem podchodzę do wszelkiej maści drukowanych poradników, w tym i tych dotyczących umiłowanych przeze mnie podróży. Zdarzało mi się bowiem niejednokrotnie czytać takie, które ewidentnie były kopią informacji zaczerpniętych, czy wręcz (bezrefleksyjnie) skopiowanych z internetu. Nierzadko informacji zawierających błędy, niekiedy wręcz rażące, a co gorsza – niebezpieczne dla czytelnika – a mam tu na myśli przede wszystkim błędy merytoryczne, a nie językowe (choć i te się zdarzały, choć to jest tutaj mniej istotne). A to tylko świadczy o tym, że Autorzy takich “perełek” nawet nie spróbowali weryfikować pewnych opisywanych przez siebie teorii. Albo wręcz nie wiedzieli, o czym piszą… w poradniku mającym pomóc innym ludziom.

Z racji, że jednak łatwo się nie poddaję, emanuję optymizmem i staram się pielęgnować w sobie wiarę, że da się na rynku znaleźć coś wartościowego – wciąż czytam kolejne książki. Poradnikowe również. Dlatego postanowiłem zaryzykować i sięgnąć po dzieło “Świat na celowniku” autorstwa Navala. No dobra, może tak w 100% nie ryzykowałem, bo już wcześniej miałem styczność z trzema innymi książkami markowanymi tą samą ksywą byłego operatora jednostki wojskowej GROM, choć żadna z tych książek nie aspirowała do miana poradników, czy literatury podróżniczej. Tym razem miało być inaczej.

Na wstępie (choć przecież to już trzeci akapit niniejszej recenzji!) muszę powiedzieć jednak wprost, że nie jest to typowy poradnik z wypunktowanymi zaleceniami, przygotowanymi przez doświadczonego, czy wręcz zawodowego podróżnika: zrób to, zrób tamto, unikaj tego, tego i tamtego. Tego typu listy zdarzają się w książce Navala stosunkowo rzadko, powiedziałbym raczej, że ta książka to bardziej zbiór podróżniczych doświadczeń Autora, zaszufladkowanych do konkretnych dziedzin podróżowania (np. planowanie podróży, bezpieczeństwo w podróży etc.). Ma to jednak swoje zalety. Nie jesteśmy bowiem skazani na kolejną wyliczankę, których w samym internecie jest już niezliczona ilość, lecz poznajemy osobiste globtroterskie doświadczenia Navala. Poznajemy zatem różne anegdotki z jego podróży, dzięki którym lepiej rozumiemy pewne mechanizmy, zachowania i sposoby działania. A, co ważne, wiemy, że Naval wziął to ze swojego życia, że nie przepisał tego z innego poradnika. A skąd co do tego pewność? Bo swoje doświadczenia opisuje nazbyt dokładnie, dając im pewne tło historyczne, wręcz osobiste, podkręcając ładunkiem emocjonalnym. A ponadto, opisuje to wszystko z perspektywy człowieka, który przez wiele lat służył w GROMie i niejedną ciężką sytuację w życiu (zawodowym) już przeżył. Swoje militarne doświadczenia przekłada teraz na cywilną pasję, choć jak sam zauważa, przez wiele wieków to właśnie w dużej mierze żołnierze byli podróżnikami, podbijającymi, ale i przez to poznającymi świat (i służba we współczesnym wojsku wciąż koresponduje z tym obrazem żołnierza). Wydaje mi się to spojrzenie o tyle ważne, że daje nam ono nieco inną perspektywę na tę charakterystyczną dziedzinę życia, jaką jest podróżowanie. Pokazuje, jak pewne aspekty wyglądają oczami silnego, sprawnego mężczyzny, który służył w przeszłości w najtrudniejszych warunkach, otoczony nie tylko przez nieprzyjazne środowisko naturalne, ale i przez wręcz wrogo nastawionych wobec niego ludzi. I jeśli były operator GROM-u pisze o czymś, że jest to niebezpieczne, wówczas to musi być niebezpieczne. Nie ma innej opcji.

Jak już wspomniałem wcześniej, nie jest to książka przepełniona wypunktowanymi listami rzeczy istotnych i spraw nieistotnych w podróży. Nie jest to zatem poradnik kompletny, który kwestię podróży rozpisze z każdej możliwej strony, przygotowując nas na wszystko, nawet na sytuacje mało prawdopodobne. Jest to, nawet nie tyle bardziej, co przede wszystkim: zbiór anegdot z różnych podróży Navala. Ale anegdoty te mają wartość edukacyjną, poprzez uwypuklenie pewnych kwestii, poprzez zwrócenie na nie uwagi, poprzez obrazowe opisanie danej problematyki. I moim zdaniem to działa – kiedy ktoś taki, jak były operator JW GROM opisuje, jak złamał podstawową zasadę, że w górach nie ma ścieżek na skróty, co opłacił ogromnym stresem, a niemalże i własnym życiem, wówczas w głowie czytelnika wyraźniej zapisuje się ta jakże ważna maksyma: “w górach nie ma drogi na skróty”. I tutaj nie ma z czym dyskutować.

W “Świecie na celowniku” dowiadujemy się też rzeczy, których trudno szukać w innych książkach, poradnikach czy internetowych artykułach. Chodzi mi o spojrzenie na podróże z perspektywy żołnierza. To, że patrzy on na pewne sprawy, na otaczający nas świat nieco inaczej niż pozostali ludzie. I to, że otaczający go ludzie czasem patrzą inaczej na niego samego – jak na wroga, czy po prostu jak na żołnierza, do którego można się o coś przyczepić, albo któremu wręcz odwrotnie – lepiej czasem odpuścić. To powinno być ciekawą lekcją dla każdego, kto lubi eksplorować świat i jest pewien, że na swojej drodze spotka się z różnymi ludźmi i sytuacjami.

Podsumowując: podobnie, jak poprzednie książki Navala, które miałem okazję już wcześniej czytać, tak i ta jest napisana w prosty, żołnierski sposób, choć tej całej “żołnierskości” jest tym razem jakby mniej. Zapewne dlatego, że przez Navala w “Świecie na celowniku” w połowie przemawia cywil, a w połowie komandos. Bo i w końcu mówimy o książce, która traktuje raczej o cywilnej części życia niż tej stricte wojskowej. Tak oto książkę tę czyta się lekko i szybko, a zawarte w niej informacje łatwo znajdują sobie odpowiednie miejsce w głowie czytelnika. Przyznam, że i ja dzięki tej książce dowiedziałem się kilku ciekawych rzeczy, choć nie będę ukrywał, że jest to przede wszystkim książka dla jeszcze niezbyt doświadczonych podróżników, którzy dopiero szukają różnych rozwiązań. Dla osób, które swoją przygodę z szerszym światem dopiero zaczynają, bądź są zaledwie po kilku pierwszych krokach. Ale i ci nieco bardziej doświadczeni mogą tutaj znaleźć kilka ciekawych informacji, uwag, inspiracji, a i po prostu mają szansę odświeżyć i na nowo poukładać pewną uzyskaną już wcześniej wiedzę. Tak, aby być jak najlepiej przygotowanym do następnej podróży.


Przeczytaj też:

Zobacz, czy warto przeczytać „Przetrwać Belize” Navala.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Jeśli chcesz dodać komentarz, wpisz wszystkie cyfry (arabskie, rzymskie lub ilość kropek) widoczne na poniższych grafikach. *