Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Bellona

Fani serii książek “Żółtego tygrysa” przyzwyczaili się zapewne, że kolejne wydane w jej ramach tytuły opowiadają historie wojenne Polaków, bądź sojuszniczych żołnierzy z innych państwa alianckich. Dlatego pewnego rodzaju “smaczkiem” może być “Dywizjon żab”, którego autorem jest J.M. Woytt. O ile żaby mogą brzmieć ”smacznie”. Ale sama książka zagląda na drugą stronę II-wojennej barykady.

Samą książkę – pomimo oślizgłego tytułu – warto jednak skosztować. Choć, rzecz jasna, podobnie jak i inne książki z serii “Żółtego tygrysa”, tak i ta ledwie wgryza się w pewien temat, nie opowiada o nim z nadmiarem szczegółów i zbyt dużą ilością danych. Raczej pokazuje zarys pewnych wydarzeń, bądź przedstawia jakiś jeden wątek, jedną krótką opowieść z nimi związaną. Tym razem pada na włoskich płetwonurków, których zadanie było zarazem proste, a zarazem niełatwe – bowiem w małych oddziałach mieli paraliżować działania wroga, przeprowadzać dywersję nawet nie tyle “na tyłach wroga”, co “pod wodą”. Choćby w porcie pełnym okrętów i strażników, którzy bacznie patrolują nabrzeże. Jak się jednak okazuje, Włosi swoje sprytne pomysły i sukcesy mieli – tu i ówdzie wyrządzając bolesną krzywdę Aliantom.

Dywizjon żab - książka o płetwonurkach w trakcie II wojny światowej

“Dywizjon żab” przedstawia ten wycinek historii II wojny światowej, który niewątpliwie mógłby być inspiracją do niejednego większego dzieła – czy to literackiego, czy kinowego. Rozbudza wyobraźnię i wzmaga apetyt na więcej. A przecież to tylko malutka książka o malutkim kawałku ogromnej historii ludzkości. Ale taki jest urok “Żółtego tygrysa”.


Przeczytaj też:

Interesują cię akcje specjalne w trakcie II wojny światowej? Poznaj „Operację Frankton„.