Niniejszą recenzję filmu “Hemingway i Gellhorn” pozwolę sobie rozpocząć nietypowo, jak na mnie – od zacytowania krótkiej opinii jednej z internautek, a opublikowanym w serwisie filmowym. Mianowicie: “Filmowy Hemingway był takim samym dupkiem jak ten z mojej wyobraźni”. Widać, że zadziałały tu emocje. Czy rzeczywiście to jest emocjonujący film?

Zacznijmy od tego, że “Hemingway i Gellhorn” to opowieść biograficzna, choć bez wątpienia nie w każdym elemencie, nie w każdym wątku w 100% pokrywa się z rzeczywistością. Zdaje się jednak oddawać on rzeczywisty gorący charakter sławnego pisarza. I utalentowanej reporterki Marthy Gellhorn, jednej z kilku żon autora “Starego człowieka i morza”. Właśnie na tym etapie życia Hemingwaya skupia się film, na czasie, gdy poznał on swoją przyszłą (kolejną i nie ostatnią) partnerkę życia, rozwoju ich namiętnego związku, wspólnych pasji, a wreszcie rozkładu tego, co w gorącej atmosferze wspólnie budowali. Gdzie “gorąca atmosfera” to nie tylko kwestie intymności pomiędzy nimi, ale wydarzeń, w których uczestniczyli – jakże niebezpiecznych, nawet dla “postronnego” dziennikarza, który jedynie relacjonuje wydarzenia wojenne.

I przyznam szczerze, że film “Hemingway i Gellhorn” oglądało mi się całkiem przyjemnie, mimo iż być może mógłby być nieco krótszy, przy zachowaniu tej samej treści. Choć może przy innej dynamice niektórych scen, byłby inny odbiór tego filmu? I samej postaci słynnego pisarza? Tak czy inaczej obraz ten to ciekawa podróż w czasie i przestrzeni i możliwość poznania autora, który stworzył ważne dla światowej literatury dzieła. Nie tylko “Starego człowieka i morza”, ale cenniejszy w mojej opinii “Komu bije dzwon”. Film ten mówi też o jeszcze jednym – owszem, Hemingway pisał o wzniosłych ideach i człowieczeństwie, ale sam… był dupkiem. Choć może w innym wymiarze, niż humanitaryzm. Tak więc potwierdzam: film ten wywołuje emocje. A szczególnie jedna z jego głównych postaci.


Przeczytaj też:

A tak wygląda dziś dany dom Hemingwaya na Kubie.

Zapoznaj się także z recenzją książki „Komu bije dzwon” i sprawdź, czy to książka dla ciebie.