Czy wiesz, że największe jezioro w Polsce – Śniardwy – ma również swoją własną… największą wyspę? No cóż, nie powinno to być zaskakujące. Bo skoro na jego terenie znajduje się kilka wysepek, to przecież któraś z nich musi być największa. Choćby nie była nie wiadomo jak wielka…


I tak jest w rzeczy samej z Szerokim Ostrowem, który uznaje się dziś za największą wyspę Jeziora Śniardwy. Choć, co ciekawe, jest ona połączona z resztą lądu groblą usypaną w 1943 roku przez przymusowych pracowników obozu w Zdrorach. Może więc bardziej powinniśmy uznać Szeroki Ostrów za półwysep niż za wyspę?




Tak, czy inaczej, nie zajmuje on zbyt dużej przestrzeni na Jeziorze Śniardwy. Mniej niż 1%. Mniej niż 1 kilometr kwadratowy… a jednak ma on dużą wartość. Nie tylko finansową, wszak warto przypomnieć, jak mówiło się w 2009 roku o sprzedaży Szerokiego Ostrowa za 99 mln zł. Ale przede wszystkim ma wartość przyrodniczą. Ten zamieszkały od 1566 roku skrawek lądu został opuszczony po II wojnie światowej i dziś stanowi ostoję dzikości. I jest miejscem, gdzie turyści przybywają pod namioty, bądź po prostu pobyć w otoczeniu przyrody. Pospacerować wśród drzew, maszerować wzdłuż wybrzeża, które niekiedy wznosi się na nawet 10 metrów ponad taflę wody. Poszukiwać wiatru, który rozwiewa włosy, smaga skórę spragnioną dzikiej przygody. Albo spokojnie spędzić czas nad wodą, na plaży pośród szuwarów, z ptakami pływającymi na falach Śniardw lub latającymi wysoko ponad głowami.


I niech tak pozostanie. Bez względu na to, kto będzie właścicielem Szerokiego Ostrowa. Na ile milionów, miliardów czy tryliardów będzie wyceniany. Niech to pozostanie przyjemne i spokojne miejsce do spacerowania, czy spędzania tutaj wolnego czasu. Lecz bez nadmiaru dobrodziejstw cywilizacji. Tutaj natura jest dobrodziejstwem. Jest warta więcej niż owe miliony.

Przeczytaj też:
Będąc na Mazurach, oprócz podziwiania pięknej natury, można też poznać z bliska historię tego regionu, czyli zobaczyć bunkry w Mamerkach oraz śluzę Leśniewo Górne.


