Dawno minione czasy PRL-u, o których zmianę walczyło wielu Polaków, dziś mogą budzić nostalgię u ludzi, którzy w tamtej erze dorastali. Nawet jeśli wówczas im się nie powodziło. Dlaczego? Myślę, że odpowiedzią na to pytanie jest “Zupa nic”. Polski film komediowy, który przedstawia losy mniej lub bardziej typowej rodzinki – z tamtej ery właśnie, z tamtej Polski.

A jakie były to czasy i jaki to jest film? Przy jednym i drugim można powiedzieć, że nijakie. Brakowało wielu produktów na sklepowych półkach, zarobki były niewystarczające, a zwycięzcami okazywali się nie mądrzejsi, bardziej utalentowani, a przede wszystkim ci, którzy potrafili kombinować. Podobnie można powiedzieć o “Zupie nic” – jest to film, w którym scenariusz nie wydaje się prowadzić od punktu A do punktu B, a przynajmniej nie jest nim jakiś konkretny cel, tak jakby czegoś w nim brakowało. No chyba że celem jest po prostu przedstawienie perypetii rodziny Makowskich, a poprzez to – wyciągnięcie z głów widzów wspomnień, które do PRL-u nawiązują. I myślę, że to się udaje doskonale. Nawet jeśli ktoś już wychowywał się bardziej w latach 90, szczególnie ich pierwszej części (tak jak ja) to jednak spore pozostałości po czasach słusznie minionych wciąż tkwiły w ówczesnej rzeczywistości i można je odnaleźć w “Zupie nic”. I wydaje mi się, że ten film właśnie taki miał być – smakować jak dawne lata, choć przecież wtedy smak ten nie był wybitny. Dużo w owej zupie brakowało, a jednak dziś z tęsknotą patrzymy na lata młodości. Bo jakoś tak było beztrosko…

“Zupa nic” może nas nie rozśmieszy, ale na pewno zabawi. To lekki, przyjemny film o codziennych ludzkich problemach, a nie o wielkich sprawach. Nie ma tu międzynarodowej polityki, kryminalnych zagadek, czy szpiegowskich intryg. Tu jest codzienne życie, rodziny, która jakoś sobie radzi, jakoś spełnia swoje malutkie PRL-owskie marzenia i choć bywa ciężko – to jednak idzie do przodu. Żeby to życie w miarę dobrze przeżyć. W miarę.


Przeczytaj też:

Lubisz lekkie komedie? Koniecznie sprawdź moją książkę komediową „Bezdech tropików”.

A jeśli interesują cię czasy PRL-u, zobacz opuszczony poradziecki szpital w Legnicy.