Na dalekich obrzeżach Hawany, około 20 kilometrów od jej historycznego centrum, znajduje się niewielkie wzniesienie, na szczycie którego stoi niepozorny dom otoczony zielenią. Swego rodzaju oaza spokoju, w którą aż chce się zanurzyć i chciałoby się tu pozostać na dłużej.
A jednak, mimo iż możesz tu przyjechać, to jedynie po to, aby pozwiedzać. Nie zamieszkasz tu. Bo to nie taka zupełnie zwyczajna posiadłość. To dawny dom Hemingwaya. Tak, tego Hemingwaya.

Ernest Hemingway na Kubie
Choć Ernest Hemingway był Amerykaninem, życie mocno związało go z Kubą. Co zresztą w pierwszej połowie XX wieku nie było niczym zaskakującym, wszak Amerykanie prowadzili wówczas ożywione interesy w tej części Karaibów. Przynajmniej do czasów słynnej rewolucji kubańskiej. Nic więc dziwnego, że w pewnym momencie znalazł się tutaj i słynny dziennikarz oraz pisarz, jakim był autor “Starego człowieka i morza”.

Nie od razu jednak tu zamieszkał. Najpierw Hemingway po wyspie podróżował, lecz w 1939 roku postanowił przybyć tu na dłużej. Wpierw mieszkając w Hotelu Ambos Mundos w Hawanie, a później przenosząc się do wspomnianego wcześniej domu na obrzeżach Hawany – właśnie tego domu wznoszącego się na wzgórzu i otoczonego zielenią. Do Finca Vigía. Nie od razu stał się jednak właścicielem tego domostwa, najpierw je jedynie wynajmował, a dopiero później kupił posiadłość. To zresztą zbiegło się z jego ślubem z Marthą Gellhorn – jego nową żoną. “Nową”, bo nie pierwszą w jego życiu (a zarazem i nie ostatnią).

Dom Hemingwaya na Kubie
Finca Vigía z terenem o powierzchni 16 akrów (około 6 hektarów) kosztowała Hemingwaya w grudniu 1940 roku kwotę 12 500 dolarów amerykańskich… co w tamtych czasach było niemałym wydatkiem. Uwzględniając inflację, dziś moglibyśmy mówić tutaj o około 300 tysiącach dolarów amerykańskich (przeliczając na rok 2026). Choć, jak nietrudno się domyślić, taka posiadłość na Karaibach byłaby dziś warta znacznie więcej – nawet i wówczas, gdyby w swych historycznych księgach wieczystych nie miała zapisanych tak wielkich nazwisk jak Hemingway.



A wartość Finca Vigía z pewnością podbijałby fakt, że mieszkał tu znany pisarz – gdyby rzecz jasna domostwo to było dziś wystawione na sprzedaż. W końcu to tutaj Hemingway stworzył takie dzieła, jak “Komu bije dzwon” czy jeszcze bardziej znany na świecie “Stary człowiek i morze”. Ta ostatnia książka zresztą opowiada o hawańskim rybaku, fikcyjnym bohaterze, choć prawdopodobnie wzorowanym na bliskim mu człowieku, jakim był Gregorio Fuentes. A był to doświadczony rybak z Cojimar koło Hawany, którego Hemingway zatrudnił do opieki nad jego łodzią El Pilar, którą to zresztą można i dziś zobaczyć na terenie dawnej posiadłości autora.



Finca Hemingwaya… czyli Muzeum Hemingwaya
Nie jest to jedyny dom, w którym Ernest Hemingway mieszkał. Nie jest to jedyna posiadłość, która była pod jego opieką, zresztą on sam zmarł – konkretniej: popełnił samobójstwo – w swoim innym domu w Ketchum w amerykańskim stanie Idaho. Ale z pewnością jest to ciekawy rarytas na mapie Kuby, czy ogólnie na mapie świata. Ładnie położony dom z widokiem na Hawanę – niemal jak na dłoni. W tropikalnym kraju, gdzie można uciec od złej pogody, czy od zła świata. Choć warto zauważyć, że po rewolucji kubańskiej owe zło świata dotknęło również dom Hemingwaya, który wraz z upływem lat i licznych zaniedbań ze strony nowych państwowych właścicieli zaczął podupadać. Coraz bardziej, i coraz bardziej… aż amerykański Narodowy Fundusz Ochrony Zabytków ogłosił, że budynkowi grozi zawalenie. I choć w 2007 roku władze kubańskie przeprowadził remont posiadłości, a następnie udostępniły ją do zwiedzania turystom – nic nie gwarantuje, że stan ten utrzyma się przez długi czas. Ciągle brakuje tu bowiem pieniędzy na dalsze prace konserwacyjne, dach domostwa zaczął w ostatnim czasie przeciekać… A, jak twierdzi Adrian McKinty, irlandzki autor książek, jeden z pracowników kubańskich służb zaproponował mu zakup dowolnej książki z biblioteczki Hemingwaya za 100 dolarów amerykańskich. Trudno powiedzieć, czy do takich transakcji nie doszło w przypadku innych turystów i czy dziedzictwo po słynnym pisarzu po prostu powoli nie rozpływa się po świecie za garść dolarów, które mają ułatwić życie komuś z mieszkańców Kuby. I to przecież też nie za jakiś wielki majątek – owe 100 dolarów na Kubie może rozejść się szybko… Nie na huczne balangi, nie na wystawne życie, co raczej na podstawowe potrzeby. Życie na współczesnej Kubie potrafi swoje kosztować.


Wróćmy jednak do domu Hemingwaya. Czy raczej – przejdźmy się wokół niego, bo do pomieszczeń turyści nie są wpuszczani. Mogą do nich zajrzeć przez okna i drzwi, lecz nie wolno im przestąpić progu. Mogą przejść się również do miejsca, gdzie trzymana jest dziś ukochana łódź pisarza. A nieopodal znajdują się groby jego psów… choć na posiadłości żyło również i wiele kotów pisarza.


I choć spacer po posesji może wywołać w turyście oburzenie, że dziedzictwo po sławnym pisarzu jest tak bardzo zniszczone i zaniedbane, to jednak to, co można tu dojrzeć, daje choć częściowe wyobrażenie, jak pięknie mogło to wyglądać w całej swej okazałości. W lepszych czasach. Niemały dom z wieżą, postawiony na wzgórzu. Z widokiem na Hawanę, nad którą dominuje pokryta złotem kopuła Kapitolu. W otoczeniu ciszy i zieleni. Aż tęskni się za owymi “lepszymi czasami”. Ale może one jeszcze nadejdą?
Przeczytaj też:
Podobnie jak dom Hemingwaya na Kubie zachodniej, tak i w tym samym rejonie znajduje się przepiękna Dolina Viñales.
A na drugim krańcu wyspy warto wybrać się do Baracoa – sprawdź dlaczego!


