Kilka kilometrów na północ od Zakury (Zagory), na trasie dawnych szlaków handlowych wzdłuż życiodajnej Doliny Draa… a zarazem na skraju śmiercionośnej Sahary, znajduje się interesująca ufortyfikowana berberyjska wioska. Mówiąc innymi słowy: ksar. A dokładniej: ksar Tissergate.
Nie jest to ani jedyny z ksarów na terenie Północnej Afryki, ani nawet jedyny na terenie Maroka. Nie jest też jednym z najładniejszym z nich. Ale jadąc trasą łączącą największą pustynię świata z najstarszymi górami świata Atlas, warto tu zatrzymać się na kilka chwil dłużej. Aby poczuć klimat takiego ksaru lepiej. I przenieść się na chwilę w czasie…


Berberyjska wioska warowna w Dolinie Draa
Dolina Draa niesie ze sobą wodę, a woda – co oczywiste – to życie. Woda to oazy, palmy i zboża. Woda to owoce, zioła i warzywa. Bardzo cenne źródła pożywienia dla człowieka, szczególnie w tak niegościnnych rejonach świata, jak ten. Niegościnnych głównie ze względu na uwarunkowania klimatyczne i geograficzne. Ubóstwo opadów i nadmiar słońca.



Ale skoro już udało się Dolinę Draa zagospodarować na potrzeby człowieka, aby przynosiła ona plony… to z czasem pojawiła się tu i “niegościnność” ludzka. Bo cenione dobra przyciągają uwagę. Bo zawsze mogą znaleźć się tacy, którzy nie ciężką rolniczą pracą w upalnym słońcu chcą się wzbogacić, czy chociaż po prostu przetrwać, lecz siłą wziąć to, co inni w znoju wypracowali. Właśnie dlatego w Afryce Północnej przed wiekami powstawały ksary. Ufortyfikowane wioski zbudowane z ubitej ziemi, wystarczająco twardej, by tworzyć solidne ściany, stropy, wielopiętrowe budynki, a nawet i mury obronne.
Tak jak przed kilkuset laty miało to miejsce i w ksarze Tissergarte.


Muzeum w ksarze Tissergarte
Dziś oczywiście raczej już nikt zbrojnie nie napada ksarów, pozostają więc one oazą dla mieszkańców i podróżników, ochroną przed słońcem i wiatrem, które w tej części świata mogą dać się we znaki i w dzisiejszych czasach. Zacienione alejki, wychłodzone pomieszczenia – wszystko to można poczuć, przechadzając się po uliczkach Tissergarte. Mało tego, można tu też zajrzeć do muzeum, w którym kolekcjonowane są rozmaite narzędzia, czy inne artefakty związane z lokalną kulturą. Z rolnictwem w oazach, z mieszkaniem w ksarach, z życiem na skraju największej pustyni świata. Można przez chwilę poczuć się, jakby było się w innych czasach – w końcu wszystko to można oglądać w jak najbardziej autentycznych pomieszczeniach, które same w sobie mają kilkaset lat. Bowiem szacuje się, że ksar Tissergarte mógł powstać między XVI a XVIII wiekiem. Wytrzymał więc sporo i oby wytrzymał jak najdłużej. Choć tutejsze trzęsienia ziemi mogą nie być nazbyt łaskawe dla tego typu budynków. Już teraz widać tu dźwigi pomagające stanąć na nogi zniszczonym konstrukcjom podczas ostatniego trzęsienia ziemi w tej części Maroka.






A może nocleg w ksarze?
Muzeum to jedna atrakcja dla odwiedzających ksar podróżników. Drugą jest możliwość nocowania tutaj. Oczywiście nie w chłodnych i ciemnych alejkach, lecz w dawnych domostwach berberyjskich – z równie przyjemną temperaturą i z odrobiną słońca. W pomieszczeniach, w których zachowała się historia setek lat, ale też które zostały przystosowane do nieco bardziej współczesnych potrzeb człowieka. Nie chodzi już tylko o elektryczność, ale i o takie rzeczy, jak klimatyzacja. o takie podstawy, jak wygodne łóżka, krzesła, stoły – aby móc spędzić tutaj jak najlepiej swój wolny czas. Aby ksar stał się bazą wypadową do zwiedzania okolicy, aby podróżnik chciał tu wracać na więcej, niż tylko jedną noc.



Taki jest właśnie Ksar Tissergate. Dawniej ufortyfikowana berberyjska wioska na skraju Sahary. Dawniej bezpieczny dom, dziś atrakcja turystyczna.
Przeczytaj też:
Jeśli chcesz zobaczyć ładny ksar to koniecznie dowiedz się więcej o Ajt Bin Haddu.
Pamięta, że Maroko to nie tylko ksary, ale i piękne oazy w Dolinie Draa.


