“Lighthouse” (reż. Robert Eggers)

Czarno-biały film z wyrazistym ziarnem, przycięty do dość topornych, niepanoarmicznych rozmiarów, zdaje się zapowiadać prymitywne kino. Ale tak nie jest. Bo “Lighthouse” zostało odpowiednio przemyślane, od początku do końca, w każdym aspekcie. A dzięki “toporności” obrazu, który zarazem jest na swój sposób piękny, widz wie, że musi się skupić na czymś innym. Na czymś znacznie ważniejszym.

“Lighthouse” Roberta Eggersa to opowieść o dwóch mężczyznach skazanych na siebie na dość małej przestrzeni – niewielkiej wyspie z latarnią morską – otoczonej niezbyt przyjazną przyrodą, dzikimi, wręcz rozszalałymi morskimi wodami. Opowieść o mężczyznach skazanych na ciężką, niemal Syzyfową pracę. Brzmi to jakby mitycznie, ale jest na swój sposób namacalne, bo dzięki odpowiednio budowanemu klimatowi, wiemy, że tak dawniej mogła wyglądać praca w latarni morskiej. Ciężka, mozolna, z nudy ciągnąca “do kielicha”. Ciężka jest tutaj również atmosfera, skrzętnie budowana na ekranie, wraz z mozolnie rozwijającą się fabułą, która toczy się przede wszystkim w głowach bohaterów. A towarzyszy temu obraz, zawężony nie tylko przez przycięty format i ograniczoną kolorystykę, ale i ponurość otaczającą dwóch Thomasów. Ponurość budowaną przez półmrok pomieszczeń, deszczową pogodę, szaleńczy sztorm, toporem ciosane dialogi, choć na swój sposób piękne, a wreszcie przez ciężkie charaktery bohaterów i ich depresyjną sytuację. Latarnia morska zdaje się być opętana, choć de facto to opętane są umysły samych bohaterów. Nie zjawami, a ciężką do przebycia gęstwiną pokrywającą ich pełne tajemnic umysły. Rzecz jasna, łatwo w nich zbłądzić.

“Lighthouse” ma klimat. Piękny w swym ciężarze, niezwykły w swej prostocie. “Lighthouse” ma swoje symbole do interpretacji. Proste i nieoczywiste. Stojąc z boku można powiedzieć, że w filmie tym nic się nie dzieje, choć de facto dzieje się wiele, oj bardzo wiele! I warto to docenić.


Przeczytaj też:

Szukasz filmów o morzu i związku człowieka z nim? Zobacz czy warto obejrzeć film o przetrwaniu „Wszystko stracone” z Robertem Redfordem w roli głównej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Jeśli chcesz dodać komentarz, wpisz wszystkie cyfry (arabskie, rzymskie lub ilość kropek) widoczne na poniższych grafikach. *