Wystarczy przejechać niecałe 100 km na wschód od popularnego turystycznie Agadiru, by znaleźć się w znacznie mniej popularnym Tarudancie (znanym również jako: Taroudant). A przecież mającym nie mniej do zaoferowania – przynajmniej jeśli chodzi o zwiedzanie. Bo jeśli chodzi o plaże, wybrzeże nad oceanem… no cóż, Tarudant leży w głębi lądu. Ale tutaj przecież nie przyjeżdża się na plażowanie.



Tarudant. Maroko handlowe
A po co przyjeżdża się do Tarudantu? Od wieków jest to ważny ośrodek handlowy, leżący na węźle komunikacyjnym łączącym saharyjskie wnętrze Afryki z wybrzeżem Atlantyku. I stan ten w dużej mierze trwa po dziś dzień. Wciąż jest to swego rodzaju centrum wymiany towarów w tej części Maroka i nie trzeba w tym kontekście robić wielkich analiz rynku, by się o tym przekonać. Znacznie lepiej jest zrobić coś prostszego i zarazem przyjemniejszego dla podróżniczej duszy – wystarczy wyjść na uliczki miasta, przejść się nimi i poobserwować tutejsze życie. A ono żyje handlem!



Tu ktoś niesie worek z jakimś towarem, tam trzymany jest drób w klatkach w wąskim targowym przejściu, kawałek dalej znaleźć można rozmaite sukna, a nieopodal znajduje się stos dzbanów różnej wielkości. Do wyboru, do koloru, a i w kształtach można przebierać. Oczywiście to nie wszystkie towary, jakie można wypatrzeć w tutejszym suku, tj. targowisku, bo na nim… można znaleźć wszystko lub prawie wszystko. Od świeżych produktów rolnych, poprzez rękodzieło, aż po sprzęt użytkowy, w tym elektryczny i elektroniczny. W końcu przecież Tarudant to centrum handlu – handlu wszelkiego.





Tarudant. Maroko z historią
Domyślam się jednak, że twoja wyprawa do Maroka, podobnie jak i moja, nie ma misji handlowej, biznesowej, co raczej krajoznawczej. Choć, rzecz jasna, każdemu może zdarzyć się tu i ówdzie coś lokalnego zakupić… Szczególnie jeśli to dobrze pachnie, świetnie wygląda i rzuca się w oczy.



Ale jeśli Tarudant odwiedzasz w celach turystycznych, to pozostaje mi dodać, że tutejsza medyna, stara arabska dzielnica, otoczona jest równie starymi murami miejskimi. Tu i ówdzie popękanymi, w końcu w Maroku nie są obce trzęsienia ziemi, lecz wciąż są to mury dumnie prężące swe strome, wysokie ściany, przypominając o tym, że miejsce to stało zawsze otworem dla handlu, ale już niekoniecznie dla złoczyńców. Tym ostatnim sprawiając kłopoty, gdyby zechcieli miasto podbić i złupić. A tych pierwszych wpuszczając przez bramy, z których korzysta się po dziś dzień.



Jak daleko sięga historia Tarudantu? Maroko nie jest tak stare, jak to właśnie miasto – przecież teren ten był od lat areną ścierania się wpływów różnych potęg kolonialnych – Francji, Wielkiej Brytanii, Niemiec… A do tego ziemie te od lat zamieszkują berberowie, choć i w samym Tarudancie żyła również liczna grupa żydów, począwszy od XI wieku. Swego czasu stanowili oni nawet i 10% wszystkich mieszkańców miasta, a wśród nich znajdował się XVI wieczny kabalista Mojżesz ben Majmon Albas. Istna mieszanka wpływów i kultur, co zresztą nie powinno zaskakiwać w mieście o handlowych korzeniach. Wymiana handlowa to idealne środowisko do przyciągania rozmaitych ludzi z różnych części świata. A mówi się, że te korzenie mogą sięgać i czasów sprzed średniowiecza, bo upatruje się w Tarudancie starożytnego mauretańskiego miasta Vala (Uala).




Tarudant. Maroko w tempie spacerowym
Jak wspomniałem wcześniej – po Tarudancie warto się przede wszystkim po prostu przespacerować. Poznać jego życie, poobserwować ludzi, zajrzeć na suk i obejrzeć oferowane tam produkty. Nie ma tu zbyt wielu turystów, większość z nich została w Agadirze, gdzie są wielkie kompleksy hotelowe, dostępne oferty all inclusive, piękna plaża, pofalowany ocean… Tymczasem w Tarudancie toczy się zwyczajne życie. A tego nie doceni każdy turysta.








Przeczytaj też:
Poznaj ciekawe miejsca w Maroku: oazę w Dolinie Draa oraz Taghazout, wioskę surferów w Maroku.


