Jak robić serial o seryjnym zabójcy to najlepiej, aby oparty był na faktach. No chyba, że ma to być serial komediowy. Wtedy może być… ”Based on a True Story”. Czyli, paradoksalnie, niekoniecznie faktów się trzymający. Tak, żeby było zabawniej.

I czy tak jest? Momentami jest absurdalnie, czasem zaskakująco, niekiedy “sucharkowato”, ale… ogólnie to się dobrze ogląda! Są i mniej oraz bardziej zabawne sytuacje, sceny które widza rozweselają, są i takie, w których w głowie pojawia się ”co do cholery!?”. Mimika niektórych bohaterów bywa przerysowana, a dorównać temu próbują niektóre równie przerysowane sceny. Ale całość trzyma się kupy. No i – do cholery – w końcu to jest komedia! W całkiem przyjemnym, ciepłym klimacie, pośród palm i kortów tenisowych. Ale żeby nie było zupełnie nudno (czytaj: żeby nie było tylko śmiesznie), przez długi czas można zastanawiać się, czy serialowy hydraulik faktycznie jest tym, za kogo się podaje, czy może jedynie wykorzystuje sytuację dla własnej korzyści? Jest więc i swego rodzaju wątek detektywistyczny, który uraduje tych widzów, którzy lubią drążyć tematy kryminalne. A tych jest tu przynajmniej kilka, bo i niejeden trup pada tu na ziemię!

Podsumowując? Chciałem czegoś lekkiego i otrzymałem coś lekkiego. Przyznam, że nie zawiodłem się na “Based on a True Story”. Może nie wybuchałem ciągle gromkim śmiechem (choć nie mogę zaprzeczyć zupełnie, że mi się nie zdarzyło), ale nie zmienia to faktu, że oglądało się to całkiem przyjemnie. I może nadal tak będzie, jeśli pojawi się trzeci sezon “Based on a True Story”? Nie pogniewałbym się.


Przeczytaj też:

Jeśli szukasz absurdalnej komedii to koniecznie rzuć okiem na komedię mojego autorstwa pt. „Bezdech tropików”.

Może też zainteresować cię inny serial komediowy pt. „Ted Lasso”.