Algarve w wersji city break: Vilamoura i Albufeira

Południowe wybrzeże Portugalii, popularne wśród turystów Algarve, słynie z przepięknych malowniczych plaż. Być może nawet widział je każdy – na zdjęciu, na filmie, w formie reklamy lub jako element innej formy twórczości – nawet jeśli nie jest tego faktu świadomy. Wszak Algarve to wizytówka kraju potomków Henryka Żeglarza i Vasco da Gamy. I to bardzo chętnie przez nich wykorzystywana.

Tym razem zrobię jednak coś nieco przewrotnego i zabiorę czytelnika w ten popularny region, poprowadzę go nie jednak poprzez skaliste wybrzeże wpadające do oceanu, a poprzez miasta. Czy raczej miasteczka. Choć obiecuję, że od wody daleko nie odejdę…

Splendor Vilamoury

Jeśli ktoś lubi blask luksusu to swoje kroki powinien skierować właśnie tutaj, ku rozległej marinie w miejscowości Vilamoura, w której to zacumowanych jest dziesiątki różnych jachtów i łodzi. Zarówno tych mniejszych, jak i większych, robiących całkiem spore wrażenie. Choć największe wrażenie zrobiłaby zapewne wartość tych dóbr doczesnych.

Co ciekawe, w miejscu tym swoje wspólne punkty westchnień znajdą miłośnicy bogactwa z fanami piłki nożnej. Powinni oni jednak skierować swój wzrok nie ku marinie, lecz ku wybrzeżu. Na lądzie bowiem stoją budynki naznaczone nazwiskami największych gwiazd europejskich stadionów. Są tu chociażby sklepy, kawiarnie, dyskoteki takich piłkarzy jak Luis Figo, czy Cristiano Ronaldo, dwóch byłych piłkarzy najbardziej utytułowanego na Starym Kontynencie klubu piłkarskiego, tj. hiszpańskiego Realu Madryt. I, warto to podkreślić, miejsca te nie są tylko sygnowane imionami gwiazd, czy związaną z nimi symboliką (np. CR7 w przypadku Cristiano Ronaldo), lecz jest to po prostu ich własność, ich inwestycja w przyszłość, gdy pieniądze płynące “z kopania” przestaną napływać, a z czegoś trzeba będzie żyć na odpowiednim poziomie. Znaczy się: na luksusowym poziomie.

Ponadto Vilamoura to miejsce drogich hoteli oraz luksusowych restauracji… na które jednych zapewne stać tylko popatrzeć, a innych… po prostu stać, aby skorzystać z ich dobrodziejstw.

Skromne piękno Albufeiry

Jeśli zamiast lśniących nowością murów 5-cio gwiazdkowych hoteli preferujesz miejsca nadgryzione zębem czasu, miejsca gdzie elewacje budynków niekoniecznie są odświeżone i odchodzi od nich grubymi płatami tynk… to Twoje nogi powinni Cię skierować ku Albufeirze. Stare uliczki mają jednak swój niezwykły urok, który ewidentnie przyciągnął nie tylko mnie, ale i wielu innych turystów, których strumień wylewa się na główne uliczki miasta i zazwyczaj płynie on, dość naturalnie, ku wodom oceanu. Ku pięknej, malowniczo usytuowanej plaży pośród skał.

Nim jednak się dojdzie do granic oceanu, warto przespacerować się różnymi ulicami, uliczkami, alejkami, warto zajrzeć w różne zakątki i zakamarki Albufeiry. Wszystko po to, aby uradować swe oczy historycznym miasteczkiem, które być może pamięta jeszcze czasy rekonkwisty, tj. wypierania z tych ziem wyznawców islamu przez rosnące w siłę chrześcijaństwo. I tak oto, pośród zabytkowych budowli, odnajdziemy chociażby XVIII-wieczny kościół Nossa Senhora da Conceição czy XVI-wieczny kościół Paroquial de Paderne (opisywany również jako kościół Senhora da Esperança).

Zaintrygować może również dość nietypowa wieża zegarowa Torre do Relógio z charakterystycznym wykończeniem dachu. Widać ją z różnych części miasta i łatwo wyróżnić na tle innych budynków, a w związku z tym i dość łatwo jest tutaj trafić.

A może jednak bardziej zainteresują Cię alejki z licznymi stoiskami tragarzy oraz sklepikami, w których można zakupić to, z czego Portugalia słynie? A słynie z korka. Można zatem znaleźć tutaj wiele interesujących i stylowych produktów wykonanych z użyciem tego naturalnego materiału: portfele, torebki, czy różnego rodzaju etui.

Na koniec tego wszystkiego… nie może zabraknąć eksplorowania skalistego wybrzeża i korzystania z uroków złotej plaży. I korzystania z wiszącego wysoko ponad nią słońca, sypiącego na głowy plażowiczów srogi żar. Ale fale w wodach oceanu pozwalają ostudzić nawet najbardziej rozgrzane ciała.


Na wakacje zaprasza serwis WakacyjnaPapuga.pl.


Przeczytaj też:

A gdyby tak z wybrzeża Oceanu Atlantyckiego przenieść się nieco dalej… i odnaleźć zagubioną wśród fal wyspę Madera? To wciąż ta sama Portugalia, choć zarazem jakże bardzo inna!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Jeśli chcesz dodać komentarz, wpisz wszystkie cyfry (arabskie, rzymskie lub ilość kropek) widoczne na poniższych grafikach. *