“Chłopaki z baraków” (reż. Mike Clattenburg)

Ten serial jest tak głupi, że aż genialny. Tak prosty, że aż wybitny. A zarazem uniwersalny. Bo choć prezentuje losy przyjaciół z kanadyjskich nizin społecznych, a prezentowane tutaj poczucie humoru może być uznane przez niektórych widzów za wręcz rynsztokowe, to jednak zdaje się on bawić ludzi z różnych grup społecznych. Ludzi różnie wykształconych i mających różne role społeczne. Bo z kim nie rozmawiam – niemal każdego bawił tak, jak i mnie. I w tym tkwi właśnie siła “Chłopaków z baraków”.

A dlaczego tak bawi? Bo jest absurdalny! A zarazem jakiś taki namacalny… widz jest bowiem skłonny uwierzyć, że gdzieś tam w Kanadzie istnieje takie zwariowane osiedle baraków z ludźmi nie do końca normalnymi na umyśle. Być może to zasługa formy – udawanego dokumentu? A może jednak kwestia tego, że mimo wszystko serial ten porusza sprawy, które w mniejszym lub większym stopniu dotyczą każdego z nas? Marzeń o dostatnim życiu z odrobiną adrenaliny i odpowiednią dawką imprezowania. Tylko wszystko to jest przerysowane… ale bez przesady. Ze smakiem i z umiarem. Można by rzec, że w granicach normy. Tak, aby ten cały absurd nie był nadmiernie rozdmuchany.

Nie bez powodu “Chłopaki z baraków” to źródło memów, złotych myśli i powiedzonek. Pomimo kolejnych sezonów – on wciąż trzyma poziom! Pomimo upływu lat – on wciąż trzyma świeżość! Pomimo żartów, które powielane są przez ludzi na całym świecie, każdego dnia – on wciąż bawi! Wciąż ma w sobie magię. A ja wciąż do niego wracam – bądź to do jego fragmentów, bądź do niektórych odcinków… bądź to po raz n-ty oglądając wszystkie sezony od początku do końca.


Przeczytaj też:

Rzuć okiem na mapę kulturalnych recenzji i znajdź inne seriale, filmy, czy nawet książki z różnych części świata.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Jeśli chcesz dodać komentarz, wpisz wszystkie cyfry (arabskie, rzymskie lub ilość kropek) widoczne na poniższych grafikach. *