blog z pasją pisany: podróże, marketing, historia

Elektryzująca wizyta w Belgradzie: Muzeum Nikoli Tesli

Gdzieś pośród odrapanych budynków Belgradu, pod adresem Krunska 51, znajduje się dość niepozorny budynek postawiony w 1927 roku według projektu Dragiša Brašovana. Niepozorny choćby z tego względu, że jego skromna fasada nie zdradza ani trochę, iż wewnątrz znajduje się zbiór 160 tysięcy oryginalnych dokumentów, ponad 2000 książek i czasopism, ponad 1200 eksponatów technicznych, ponad 1500 fotografii i fotokopii oryginalnych obiektów, instrumentów i aparatów technicznych oraz ponad 1000 planów i rysunków. A wszystko to poświęcone jednemu tylko człowiekowi. Jednemu geniuszowi, z którego wynalazków korzystają dziś miliardy osób na całym świecie.

Budynek Muzeum Tesli w Belgradzie

Tym człowiekiem był nie kto inny, jak autor ponad 300 patentów w 26 krajach – Nikola Tesla. A budynek przy Krunskiej 51 to oczywiście poświęcone dokonaniom tego geniusza muzeum, które w miejscu tym funkcjonuje od 5 grudnia 1952 roku.

Choć wnętrze muzeum nie jest przesadnie obszerne to jednak można obejrzeć w nim kilka ciekawych eksponatów, rzecz jasna, wynalazków Tesli. Człowieka, który zmarł już dawno, gdyż w 1943 roku w Nowym Jorku, pozostawiając po sobie futurystyczne technologie… choćby zdalne sterowanie (np. łodzią), słynną cewkę Tesli, będącą transformatorem powietrznym wytwarzającym wysokie napięcie rzędu miliona woltów, różnego rodzaju silniki indukcyjne… Czyli wszystko to, z czym kojarzy się nam współczesność. Niemal sto lat po śmierci wynalazcy.

Odzienie Nikoli Tesli w Muzeum Tesli w Belgradzie

Znajdują się jednak tutaj również osobiste rzeczy Tesli. Jest bowiem gablota z charakterystycznym dla niego odzieniem, ale i marmurowy postument ze złoconą kulą na jego szczycie. Nawiasem mówiąc, była to ulubiona figura geometryczna serbskiego geniusza. Co ciekawe, kula ta nie jest jedynie specyficzną ozdobą tego muzeum, lecz przede wszystkim urną z prochami wynalazcy.

Urna z prochami Nikoli Tesli

Jak więc widać, będąc w Belgradzie warto zajść do budynku przy Krunskiej 51. Chociaż na kilka chwil. By poznając dzieła Tesli, przyglądając się eksperymentowi, który rozpala świetlówki bez bezpośredniego podłączania ich do prądu (dzięki polu elektromagnetycznym), oddać hołd temu szarlatanowi z przełomu XIX i XX wieku. Człowiekowi, dzięki któremu możemy dziś cieszyć się choćby dronami zdalnie sterowanymi za pomocą aplikacji w smartfonie, czy po prostu korzystać z taniego prądu w gniazdkach naszych domostw. Gdyż to wszystko (i znacznie więcej) to efekt jego niebywałego geniuszu.


Przeczytaj też:

Duch Nikoli Tesli to nie jedyny duch, który krąży po stolicy Serbii… przeczytaj też „Duchy Belgradu”.

W Serbii warto zobaczyć również Novi Sad.

« »